Przebudzenie trytonów, i ich wielka wędrówka

Wiosenna aura za oknem nie pozostała bez wpływu na płazy, które odebrały wyraźny sygnał - nadszedł czas wyruszyć do miejsc rozrodu. Jak co roku jako pierwsze ze snu zimowego wybudziły się traszki i chociaż kilka dni temu w wielu miejscach zalegał jeszcze śnieg, to właśnie one od kilku dni intensywnie migrują. Zazwyczaj mało kto jest wstanie zarejestrować te wędrówki ze względu na niewielkie rozmiary traszek. 

 

 

Traszki zwyczajne (Lissotriton vulgaris) czyli gatunek wciąż uznawany za najczęściej spotykany na niżu środkowoeuropejskim osiąga średnio zaledwie kilka centymetrów długości  i masę ciała poniżej 3 gramów (!). Traszki w konfrontacji z człowiekiem, w tym głównie podeszwą buta, kołem roweru czy hulajnogi, wózkiem dziecięcym, czy wreszcie samochodem na drodze bardzo szybko „znikają” roztarte przeklejone do opony. Co więcej ich wędrówki odbywają się po zmroku i podczas opadów deszczu, kiedy nie specjalnie mamy ochotę rozglądać się i zwracać uwagę na coś tak drobnego jak płazy wielkości dużego ślimaka. Dlatego nie ma świadków, nie ma ciał, ani śladów zbrodni, do której przed chwilą doszło. Nawet jeśli traszki gdzieś giną masowo to ich ciała szybko zjadane są przez ptaki, jeże i innych padlinożerców, a kolejne populacje znikają - bezpowrotnie.

 

Interwencyjne akcje ratunkowe, jak poznańska #AkcjaPłotek, którą na pewno Państwo dobrze kojarzycie już za moment ruszy w wielu miejscach w Polsce. Wrażliwość i chęć pomocy społeczeństwa w tym zakresie rośnie, niestety jednak po zgłoszeniu problemu do właściwego organu następuje brak właściwej reakcji, która mogłaby pomóc w próbie jego realnego rozwiązania. Jednak proszę zwrócić uwagę, że wolontariusze zazwyczaj wyruszą do miejsc gdzie ratować będą te duże i dobrze widoczne płazy, głównie ropuchy szare i żaby, a traszki pozostają same.

 

Skąd wiemy, że traszki ruszyły, i że mają problemy? 
Od wielu lat wraz z zespołem pracujemy i podglądamy unikalną populacje traszki zwyczajnej na użytku ekologicznym traszki ratajskie w Poznaniu. To wyjątkowe miejsce gdzie w przestrzeni miasta obserwujemy dużą populację składającą się z kilkuset dorosłych osobników, dlatego dość łatwo je spotkać gdy w odpowiednim momencie pochylimy się nad powierzchnią parkowych alejek. W tej chwili traszki wychodzą z nasypu torowiska tramwajowego gdzie zimowały i gdzie przez cały funkcjonuje „traszkowe przedszkole” by zacząć wędrować do oddalonych o kilkadziesiąt metrów stawów (RYCINA 1 – MAPA). Okryliśmy to jako pierwsi na świecie, bo nikt wcześniej nie szukał tam płazów i w 2016 roku opublikowaliśmy nasze wyniki w prestiżowym czasopiśmie Acta Herpetologica wskazując, że infrastruktura szynowa nie szkodzi traszkom, a stanowi stabilne i kluczowe dla populacji siedlisko lądowe . Podczas gdy duże płazy jak ropuchy często giną pod kołami tramwajów. Niestety siedliska traszek na tym obszarze przecięte są alejkami spacerowymi i ścieżką używaną przez rowerzystów, która biegnie wzdłuż kluczowy siedlisk w tym prawnie chroniony fragment parku. I tu pojawia się problem, stąd apel i akcja w mediach społecznościowych #patrzpodnogi i to właśnie tu prowadzimy edukację i monitoring stąd dokładnie wiemy co dzieje się z traszkami.

 

W poprzednich latach, wiosną wody w stawach nie było, nie tylko w Poznaniu, ale i w wielu miejscach w Polsce, dlatego część z płazów nie przystąpiła do rozrodu. Tegoroczne zimowe opady śniegu dostarczyły dużą ilość wody do powierzchniowych warstw gleby dzięki czemu traszki chętnie wędrują po wilgotnej ziemi w poszukiwaniu możliwości rozrodu. Dlatego w tym roku w sposób szczególny chcielibyśmy zwrócić uwagę na ten najmniejszy gatunek, którego losy są wciąż bagatelizowane. Tymczasem traszki pomimo niewielkich rozmiarów to ważni drapieżnicy w niewielkich sadzawkach, rowach, nad brzegami jezior i jeziorek, rzek czy rozlewiskach łąk. Z punktu widzenia człowieka, pracują dla nas regulując populacje owadów, które uprzykrzają nam życie, np. larw komarów. Są ważnym ogniwem troficznym, a jedyne czego potrzebują to stabilne warunki w najbliższym otoczeniu zbiorników wodnych (w tzw. buforze ekologicznym) i bezrybnych miejsc rozrodu, z których skorzysta także wiele innych organizmów. My badacze dobrze o tym wiemy i już od dawno nasza największa krajowa traszka grzebieniasta (Triturus cristatus) uznana jest w Unii Europejskiej za tzw. gatunek parasolowy. Chyba na tyle nas stać jako społeczeństwo, by wygospodarować dla nich miejsce. W sytuacji gdy konieczne jest opracowanie planów adaptacji do zmian klimatu, włączenie wiedzy o gatunkach chronionych to dobre i przydatne rozwiązanie. Wiedza o traszkach czy ogólnie płazach, czyli organizmach ściśle zależnych od jakości i obecności wody, może skutecznie wesprzeć zarządzanie tzw. zieloną i niebieską infrastrukturą, czy zwyczajnie krajobrazem „pęczniejących” miast i obszarów zurbanizowanych. My herpetolodzy tę wiedzę posiadamy, więc wykorzystajmy to!

 

Mikołaj Kaczmarski, specjalista herpetolog
Katedra Zoologii, Pracownia Zoologii Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

 

 

Data aktualizacji: 
pon., 01/03/2021

Udostępnij ten artykuł