Wystawa #DorisART

Wersja do wydrukuWersja do wydruku

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu realizując swoją misję na rzecz zrównoważonego rozwoju włącza się w akcję promowanie twórczości Dorisa Igiraneza – pochodzącego w Rwandy artysty z niepełnosprawnością.

 

Zapraszam Państwa serdecznie do zapoznania się z pracami niezwykłego młodego człowieka, który mimo trudności życiowych, z jakimi się boryka postrzega świat w kolorach i  cieszy się z małych rzeczy.

 

Z poważaniem

prof. UPP dr hab. Magdalena Kozera-Kowalska

/Pełnomocnik Rektora ds. SOU/

 

Dzięki uprzejmości Kuratora wystawy p. Franciszka Szkudelskiego możemy zaprezentować przykłady niezwykłej kreatywności ludzkiego umysłu. Oto, co pisze o Artyście sam Kurator:

 

„Poznałem Dorisa latem 2019 r., podczas pracy w Rwandzie jako wolontariusz, wraz z moim bratem i kolegą. Wybudowaliśmy mu nowy, afrykański dom, niewielką przestrzeń dającą schronienie. Zobaczyliśmy w Dorisie talent wyrażania świata, który rozwija się wbrew niesprzyjającym okolicznościom i ograniczeniom schorowanego ciała nastolatka.

Pod koniec naszego pobytu, Doris podarował nam swoje prace, których jednak nie zamierzaliśmy zachować dla siebie. Tak powstała wystawa #DorisART, która od ponad pół roku jest goszczona w licznych, artystycznych przestrzeniach Poznania – jednego z największych polskich miast. Ma za zadanie pokazywać sztukę, która pokonuje z pozoru nieprzekraczalne bariery”.

RWANDA.  ZATRZYMANIE.

 

Pędzimy. Kupujemy nowe produkty, coraz lepsze. Wymachujemy rękami, biegniemy. Mamy sprawne ręce i nogi. Sądzimy, że inaczej być nie może. Zagarniamy dłońmi świat, znowu pędzimy. Zatrzymując się możemy dostrzec tych, którzy nie pędzą, takie osoby jak Doris, autor prezentowanych rysunków. Doris nie ma sprawnych rąk ani nóg. Nie ma też tego, co jest bardzo charakterystyczne dla Europejczyków, potrzeby posiadania. Ma natomiast inną potrzebę – potrzebę wyrażania. Rysuje szybko, gdyż nie wie, jak długo jeszcze jego usta dadzą radę utrzymać pisak lub kredkę. Doris cierpi na dystrofię mięśniową, jednak słowo „cierpi”- w jego przypadku - jest nie na miejscu. Choć ma niesprawne ręce i nogi, nie ma niczego, poza starym wózkiem inwalidzkim i lepianką, w której mieszka z ciotką, posiada umiejętność cieszenia się życiem i talent wyrażania tej radości w rysunkach. Nie zawsze ma pisaki czy kredki, które kupić można jedynie w stolicy. Gdy jednak je dostaje nie przestaje rysować. Każda jego praca powstaje przez kilka godzin. Doris cieszy się tym procesem powstawania obrazu świata, który zna i świata, za którym tęskni. Doris ma tylko jedną książkę i ona stała się jego oknem na inny, odległy świat i choć go nigdy nie pozna, jego wizja wyłania się z jego prac.

 

 

 

Samouk, naturszczyk, pełen entuzjazmu dziewiętnastolatek z kraju przeoranego cierpieniem bratobójczej wojny. Tryska entuzjazmem pomimo licznych barier i ograniczeń, które my dostrzegamy. Doris mieszka w wiosce Gahunga w północnej części Rwandy. Jest towarzyski i błyskotliwy, nie ma jednak możliwości uczęszczania do szkoły czy pobierania nauki rysunku, gdyż ta jest zbyt kosztowna. Doris jest sierotą i pozostaje pod opieką ciotki. Dzieli z nią ubogie domostwo. Tworzy w miejscu, w którym żyje się, aby przetrwać, w którym panuje skrajna bieda i głód. W przestrzeni braku. Tak widzimy jego wioskę my, Europejczycy. Nie ma tam podstawowych leków, żywności, ubrań ani środków czystości. Jest jednak miejsce na sztukę, której obecność w tej rzeczywistości zaskakuje.

 

     

Twórczość Dorisa Igiraneza skupia się wokół tematów, które zna. Jego prace można pogrupować na: sceny z życia codziennego mieszkańców wsi, zwierzęta w naturalnym otoczeniu czy gręw piłkę nożną. Charakterystyczne dla scenek rodzajowych jest ich osadzenie w otoczeniu architektury, odmiennej od tej, która  występuje w miejscu życia Dorisa. Rysuje on wioskę idealną, wioskę z marzeń, w której domy buduje się z cegły, pokrywa tynkiem a elewacje ozdabia kolorami. Są w niej budynki, których okienne otwory i barwne drzwi wyznaczają rytm i decydują o kompozycyjnym uporządkowaniu, reżimie pionowych i poziomych linii. Zaskakuje niezwykła rytmiczność powtarzających się elementów płotów, chodników, bruku a nawet schodów.

 

 

To architektura trwała, zrodzona z inspirowanych książką marzeń, bardzo odległaod rzeczywistych zabudowań wioski Gahunga. Rytmiczność tych prac oraz ciekawe kadrowanie scen stanowią wyraz talentu Dorisa. Równo ustawione płoty, równiutkie chodniki czy koce pokryte regularnymi wzorami w sąsiedztwie sit, żaren i narzędzi ogrodniczych tworzą niezwykle ciekawe kompozycje, w które wpisany zostaje zgeometryzowany, uproszczony człowiek. Ludzie pojawiają się pojedynczo lub w parach, wówczas ukazywani są z boku, mocno gestykulują, jakby autor chciał wyeksponować istniejące miedzy nimi relacje.

 

 

 

Ludzie przedstawieni z małymi, ptasimi głowami stają się mocnym akcentem a ich umieszczeniew otoczeniu wydaje się niekiedy bardzo przemyślane. Zdarzają się też bardzo ciekawe i pełne ekspresji przedstawienia twarzy, wśród nich przedstawienie starca rozmawiającego z dzieckiem przed domem. Ta twarz może nasunąć skojarzenia ze sztuką japońską, choć na pewno drzeworyt japoński nigdy nie był inspiracją dla Dorisa i nie ma on o jego istnieniu pojęcia. Uwagę przykuwa też kubiczna głowa kobiety z rysunku z przedstawieniem domowego wnętrza z krucyfiksem i bardzo ciekawym, naiwnym i odbiegającym od europejskich kanonów przedstawieniem Chrystusa.    

 

 

            Doris nie zna perspektywy zbieżnej a głębię przedstawia w sposób intuicyjny. Sceny z prac codziennych stają się mikropowieściami o uchwyconym, podejrzanym przez sparaliżowanego Dorisa życiu. Jest w nich rodzaj uporządkowania i ładu zaskakujący, jeśli wziąć pod uwagę ich miejsce powstania. Doris ukazuje sceny karmienia zwierząt, oczekiwania na transport w drodze na targ, sceny przygotowywania posiłków, czy wyjątkowo częste prace ciesielskie i budowlane. Cieśli i budowniczych umieszcza w kubicznych wnętrzach, nigdy w lepiankach czy szałasach. Typowe budownictwo regionu ustępuje miejsca wymarzonej, trwałej architekturze i może stanowić wyraz tęsknoty za poczuciem stabilności i bezpieczeństwa. Artysta naiwny, prymitywista Doris poszukuje też koloru i w sposób przemyślany go dobiera, na ile pozwalają mu możliwości wynikające z ograniczonej liczby pisaków, którymi w danej chwili dysponuje. Jego rysunki są niewielkich rozmiarów, w zależności od posiadanych kartek z zeszytu lub bloku rysunkowego. Okonturowane płaszczyzny Doris wypełnia kolorem, wykonując przy tym bardzo mozolną i trudną, w rysunku ustami, pracę. Niektóre prace, z braku pisaków, pozostawia niepokolorowane.

 

 

 

     

Cykl prac inspirowanych grą w piłkę staje się szczególnie ważny dla nastolatka przykutego do wózka inwalidzkiego. To jego forma udziału w modnej i lubianej wśród młodzieży formie ruchu i rozrywki, jednej z nielicznych zarazem. Doris także w tych pracach wykazuje niezwykłą dbałość o rytm i uporządkowanie kompozycji. Z drugiej strony zawodnicy zdają się pokonywać grawitację i surrealistycznie unosić w powietrzu, przyodziani w sportowe stroje zaczerpnięte z kultury zachodnioeuropejskiej.

 

 

            Doris i jego potrzeba tworzenia mogą stać się dla nas przyczynkiem do rozważań, na temat tego, co naprawdę jest ważne i pretekstem, aby się zatrzymać.

Opracowanie artystyczne: Anna Kamińska-Janowicz – historyk sztuki

 

Aukcja prac Dorisa rozpocznie się wkrótce, istnieje jednak możliwość wsparcia Artysty za pośrednictwem: https://pomagam.pl/pomozmydorisowi

 

 

Kurator wystawy: Franciszek Szkudelski;

Tel. +48 513 452 741                                 

e-mail: frankszkudel@gmail.com             

 

 

GALERIA:

 

 

 

#DorisART